| Wycieczka do Uwielin |
|
|
|
| Działalność drużyny - Wyjazdy | |
| Wpisany przez Tomek | |
| Poniedziałek, 11 Grudzień 2006 15:43 | |
|
24 wrzeÅ›nia 2006 roku odbyÅ‚ siÄ™ drużynowy jednodniowy wypad do Ustanówka. DziÄ™ki goÅ›cinnoÅ›ci naszej przybocznej Kai oraz jej dziadka mogliÅ›my razem spÄ™dzić jednÄ… z ostatnich sÅ‚onecznych niedziel w tym roku.
Wszystko zaczęło siÄ™ na dworcu PKP PÅ‚ochocin, gdzie o pogaÅ„sko wczesnej porze umówiliÅ›my siÄ™ na spotkanie. Zgodnie z oczekiwaniami stawiÅ‚o siÄ™ dziewięć osób: Kaja, Ela, Gosia, Ludwika, dwie Kasie, Dawid, Sebastian i ja. Gdy tylko podjechaÅ‚ pociÄ…g zaÅ‚adowaliÅ›my siÄ™ razem z bagażami do pierwszego wagonu i staraliÅ›my siÄ™ nie wyglÄ…dać dziwnie z dwoma gitarami i szerokimi uÅ›miechami na twarzach. Podróż minęła w miarÄ™ spokojnie i szybko. WysiedliÅ›my na Dworcu Zachodnim, gdzie zakupiliÅ›my pÄ…czki - byliÅ›my Å›wiadomi, że czeka nas prawie godzinne czekanie na kolejny pociÄ…g.
Droga miaÅ‚a być krótka i prosta ("Dojdziecie w piÄ™tnaÅ›cie minut bez problemu!"). JakÄ…Å› godzinÄ™ później trafiliÅ›my na miejsce, gdzie czekaÅ‚a już na nas Kaja. DziaÅ‚ka okazaÅ‚a siÄ™ duża i obfitujÄ…ca we wszelkie owoce i warzywa. Przed nami byÅ‚o najtrudniejsze zadanie, przygotować posiÅ‚ek. PodzieliliÅ›my siÄ™ na trzy grupy: zaopatrzeniowców, techników i kucharzy. Pierwsza grupa zrobiÅ‚a listÄ™ potrzebnych skÅ‚adników i poszÅ‚a na zakupy, w tym czasie technicy zapalili ogieÅ„. Kucharze usiedli do plotkowania. Po powrocie zaopatrzeniowców ustawiono kocioÅ‚ek, zaczÄ™to gotować wodÄ™ i przygotowywać skÅ‚adniki. Teraz zaopatrzeniowcy odpoczywali, podczas gdy technicy wciąż bez wytchnienia w pocie czoÅ‚a harowali niczym kapÅ‚anki Westy pilnujÄ…c, by zapalone raz ognisko nie zgasÅ‚o, a woda ugotowaÅ‚a siÄ™ jak należy. Wkrótce potem zaczęło siÄ™ smażenie, gotowanie oraz łączenie skÅ‚adników, a jeszcze chwilÄ™ później całą okolicÄ™ ogarnęła apetyczna woÅ„ naszego obiadu. Nic nie smakuje tak dobrze jak przygotowane wspólnie z dobrymi znajomymi jedzenie. Nie omieszkaliÅ›my sfotografować naszego dzieÅ‚a, zajrzyj do galerii z biwaku, dowiesz siÄ™, co jedliÅ›my! Po obiedzie kucharze zaskoczyli nas deserem, również zostaÅ‚ uwieczniony na zdjÄ™ciach. Kiedy już wszyscy myÅ›leli, że robota siÄ™ skoÅ„czyÅ‚a i wreszcie dane nam bÄ™dzie odpocząć uzmysÅ‚owiliÅ›my sobie, że czeka nas zmywanie. I tu ponownie wykorzystano brygadÄ™ techników... Po uprzÄ…tniÄ™ciu stoÅ‚u uznaliÅ›my, że skoro ognisko jeszcze siÄ™ żarzy można by upiec ziemniaki. MiaÅ‚em okazjÄ™ pierwszy raz w życiu kopać kartofle. Ci, którzy poszli ze mnÄ… wysÅ‚uchali wykÅ‚adu o turkuciu podjadku oraz o metodach walki z tym szkodnikiem. Kartofle pÅ‚onęły, a my wreszcie usiedliÅ›my razem do stoÅ‚u w celu innym niż konsumpcja. OtworzyÅ‚y siÄ™ Å›piewniki i zaczęła siÄ™ muzyka. Na szczęście dla mieszkaÅ„ców Ustanówka tortury te nie trwaÅ‚y dÅ‚ugo, bowiem ziemniaki daÅ‚y nam znać, że jeÅ›li zaraz ich nie wyciÄ…gniemy to nie tylko siÄ™ spalÄ…, ale i spóźnimy siÄ™ na pociÄ…g. OkazaÅ‚y siÄ™ jednak nie tylko zÅ‚oÅ›liwe, ale i surowe. Z braku czasu zjedliÅ›my ile można byÅ‚o i zaczÄ™liÅ›my szykować siÄ™ do powrotu. PodziÄ™kowaliÅ›my dziadkowi Kai i wkrótce potem wracaliÅ›my już do domu. Na Zachodnim czekanie umiliÅ‚o nam opróżnianie zapasów plecaków, w ruch poszÅ‚y czekolady i herbatniki. Na ostatniej trasie naszej wycieczki - w pociÄ…gu do PÅ‚ochocina zajÄ™liÅ›my pusty przedziaÅ‚. Sebastian z Dawidem wreszcie mogli naprawdÄ™ zagrać na gitarze, nie myÅ›lÄ…c przy tym o gotujÄ…cej siÄ™ wodzie ani o pÅ‚onÄ…cych zÅ‚oÅ›liwych ziemniakach. Mimo że biwak miaÅ‚ być połączony z noclegiem, a jego czÅ‚onkowie mieli być liczniejsi zabawa byÅ‚a przednia. Mam nadziejÄ™, że dane nam bÄ™dzie jeszcze nie raz bawić siÄ™ co najmniej tak dobrze jak wtedy. DziÄ™ki Ci, Kaju!
|



